Niebezpieczeństwo jednej historii

Lekturą obowiązkowa dla wielu osób, z którymi mam przyjemność pracować powinien być (i zwykle jest, bo zadaję je jako zadanie domowe) TED – wystąpienie: ”Niebezpieczeństwo jednej historii” autorstwa Chimamandy Adichie. W swojej historii, ta pochodząca z Nigerii pisarka i opowiadaczka, jak o sobie mówi, doskonale tłumaczy, w jaki sposób styczność z jedna tylko opowieścią dotycząca jakiegoś zjawiska, bądź osoby, nie tylko ogranicza nasze myślenie lecz przede wszystkim jest winna temu, że zbyt szybko oceniamy, szufladkujemy, osadzamy, etykietujemy otaczający nas świat. „Opowieści są ważne” powtarza autorka. „Nie dajmy się im pochłonąć” jednocześnie dodaje. Niestety faktem pozostaje, że często znamy tylko te jedna opowieść i bazujemy wyłącznie na niej. Częściej pewnie ulegamy stereotypom, niż ich osobiście doświadczamy. Bardzo często krzywdzą, upokarzają, bywają też śmieszne, jeśli potrafimy znaleźć dystans, co jednak nie zmienia faktu, że same w sobie są złe. Mam pewne wspólne doświadczenie z autorka. Otóż jako młoda dziewczyna wyjechała na studia do USA. Jej współlokatorka znała tylko jedną opowieść na temat Afryki i przez całe studia patrzyła na nią jak na niezrozumiała istotę, pochodząca ze strasznej biedy i kraju, który w jej przekonaniu wyglądać musiał jak ten znany z dramatycznych przekazów telewizyjnych. A Chimamanda pochodziła z klasy średniej, jej ojciec był profesorem, mama pracowała w administracji, żyło im się dobrze, a w domu mieli zawsze kogoś do pomocy. Koleżanka pozostała jednak wierna swoim opiniom dotyczącym Afryki. Dlaczego? Bo znała tylko tę jedną opowieść na temat ludzi z Czarnego Lądu. Kiedy jako 23 letnia dziewczyna mieszkałam jakiś czas w Paryżu, byłam podobnie oceniana. Nigdy nie zapomnę, gdy rodzice dzieci, którymi się zajmowałam, próbowali tłumaczyć mi co to są mrożonki, w jaki sposób korzysta się z wielu domowych udogodnień, które pomimo oczywistych różnic miedzy zamożnością w Polsce i Francji u nas istniały. Moim francuskim pracodawcom wydawało się niemożliwe, byśmy w dalekim wschodnioeuropejskim, a więc zacofanym kraju mogli je znać.

Patrząc na osoby, które się jąkają, również zwykle bazujemy na jednej opowieści. Brzmi ona: osoby, które się jąkają maja zawsze problemy z mówieniem, komunikacja, ich pewność siebie jest zaburzona, są nieśmiałe, introwertyczne, zamknięte w sobie. itd. itp. Społeczeństwo zna zazwyczaj tylko tę jedna opowieść dotyczącą jąkania. A osoba, która się jąka, jest częścią tej społeczności, wiec dzieli zarówno te jak i inne przekonania. I tu otwiera się przestrzeń do wspólnej pracy i zmian. To my – terapeuci, używając słów autorki, musimy otworzyć naszym klientom nowe światy. Muszą doświadczyć, poczuć, zrozumieć, że nie ma jednej historii na temat jąkania. Tylko wtedy, gdy uwolnią się od, z gruntu fałszywych stereotypów, poczują, że chociaż czasami doświadczają jąkania, to nie zmienia to faktu, że mogą być doskonałymi mówcami i mogą robić w życiu wszystko o czym marzą, bez oglądania się na to, co na temat jąkania mówi jedna opowieść.